Producenci dźwigów to przede wszystkim koncerny, które na dobre zadomowiły się polskim rynku. Małe i średnie, krajowe przedsiębiorstwa skupione są głównie wokół konserwacji i modernizacji urządzeń dźwigowych. Generalnie z branżą dźwigową w Polsce nie jest źle, ale z pewnością mogłoby być lepiej. Żeby tak się stało potrzebna jest pomoc rządu i wprowadzenie odpowiednich ustaw i rozporządzeń.
Na rynku polskim działa kilkaset firm dźwigowych. Jedne przejęły spuściznę po dawnych, często gigantycznych przedsiębiorstwach działających jeszcze w czasach Polski Ludowej, inne świetnie odnalazły się w nowej rzeczywistości, kiedy Polska dołączyła po 1989 roku do państw demokratycznych, a w 2004 roku dołączyła do Unii Europejskiej. Wtedy zresztą w pełni otworzyły się rynki i w kraju nad Wisłą pojawiło się wiele firm, zwłaszcza producenckich, które są przedstawicielami zachodnich koncernów, działających w branży dźwigowej najczęściej od dziesiątków lat. Potencjał polskiego rynku jest bowiem ogromny. W kraju, który ma prawie 40 milionów obywateli jest dziesięć razy mniej zamontowanych dźwigów niż w porównywalnych krajach Europy Zachodniej. To się musi zmienić. Począwszy od inwestorów budujących domy, poprzez zaspokajanie potrzeb mieszkańców, a na funkcjonalności i wygodzie skończywszy, Polska ma przed sobą duże perspektywy. Zresztą dostrzegają już kolejni producenci dźwigów w tym Chińczycy. W tym Azjatyckim kraju wytwarza się przeszło 170 tysięcy dźwigów rocznie, oczywiście w konkurencyjnych cenach (niestety, nie zawsze idzie to w parze z jakością), co może być, ba, zapewne będzie przyczynkiem do tego, że w polskich budynkach coraz częściej będą się pojawiać chińskie windy.
Za rozwojem branży dźwigowej w Polsce przemawia fakt, że wraz z dotarciem do kraju nad Wisłą nowych technologii, standardów i zachować, pojawiła się również inna wyobraźnia i świadomość. Każdy z deweloperów wie doskonale, że winda to dziś nie luksus, a norma. Schody pozostają jedynie w niskich, dwukondygnacyjnych budynkach, a i w tych coraz częściej montuje się platformy dla osób starszych i niepełnosprawnych, albo instaluje windy zewnętrzne. Zresztą przeciętny mieszkaniec, mając do wyboru budynek bez windy lub z windą, zazwyczaj wybiera ten drugi. Tym bardziej, że sprzedawcy nie podnoszą cen lokali za takowe udogodnienie.
Polska bez wątpienia równała będzie do światowej konkurencji w branży dźwigowej. Pojawia się coraz więcej rozwiązań i nowości technicznych, a polscy inżynierowie pracują nad produktami zaawansowanymi pod każdym względem – od nowoczesności począwszy, a na bezpieczeństwie skończywszy.
Branża dźwigowa w Polsce to jednak nie tylko perspektywy, świetlana przyszłość, ale również problemy. Niestety, branża nie jest mocno skonsolidowana. W Polsce działa kilkaset firm dźwigowych, są dwa stowarzyszenia – Polskie Stowarzyszenie Producentów Dźwigów oraz Stowarzyszenie Pracodawców Branży Dźwigowej, ale żadne z nich nie posiada wystarczającego lobby, żeby kłopoty branży trafiały również do ekip rządowych, co skutkowałoby namacalną pomocą.
Namacalnym dowodem na to, że branża ma ograniczone pole rozwoju, choćby na tle zawodowym jest fakt, że w Polsce nie istnieje zawód „technika dźwigowego”, a co za tym idzie profesjonalnego szkolenia kadr na poziomie szkoły średniej począwszy. W ostatnich dwóch latach sporo w tym kierunku zostało zrobione, bo wyznaczone zostały choćby szkoły w Polsce, które w tym kierunku będą prowadzić naukę, ale wciąż jest to kropla w morzu potrzeb.
No i rzecz chyba najważniejsza. W Polsce znajduje się około 70 tysięcy dźwigów, które muszą być zmodernizowane, a w wielu przypadkach wymienione na nowe. Niestety, mimo wielu monitów do ekip rządzących, wskazywania ogromnego zagrożenia, jakim są stare, znajdujące się w złym stanie windy, stosowne dyrektywny są przez kolejne rządy regularnie przesuwane w czasie, czyli de facto takowych nie ma do tej pory. Skutkuje to tym, że 40 tysięcy dźwigów, montowanych w Polsce w latach 70-tych poprzedniego wieku wykazuje zagrożenia określone w normie SNEL (dotyczącej bezpieczeństwa i modernizacji dźwigów), a dane nie są wymysłem, bo pochodzą z oceny przeprowadzonej przez specjalistów z Akademii Górniczo-Hutniczej oraz Urzędu Dozoru Technicznego. Żeby z tym problemem walczyć, potrzebne są tak mocno oczekiwane przez branżę uregulowania prawne.
Generalnie, pomimo problemów i zawirowań (kto ich nie ma, zwłaszcza w dobie kryzysu), branża dźwigowa w Polsce ma się dobrze, a perspektywy naprawdę ma budujące. Jeśli nastąpi konsolidacja, pójdzie za tym lobbing, a dźwigowcom pomogą również urzędnicy, może okazać się, że branża w Polsce ma przed sobą lata prosperity.
Grzegorz Stępień
|