Koszty energii są dziś w centrum uwagi. Nie chodzi tylko o oszczędność kosztów prądu, lecz także o bilans energetyczny całego budynku. W tej sytuacji inwestycja w oszczędzanie i odzyskiwanie energii stały się aktualne. Temat oszczędzania energii nie jest nowy dla branży dźwigowej. Już przed dwudziestoma laty mówiono o odzyskiwaniu energii. Wiadomo, że jadąca do góry kabina może służyć jako generator. W urządzenie wbudowywany jest dodatkowy układ przełączający, który doprowadza prąd z powrotem do sieci. Jednak zwrotne pozyskiwanie energii jest kosztowne i inwestycja opłaca się tylko w wysokich, wielopiętrowych budynkach, dlatego nawet wielkie przedsiębiorstwa z powodu wysokich kosztów nie decydują się na takie rozwiązania.
Koszty energii są dziś w centrum uwagi. Nie chodzi już tylko o oszczędność kosztów prądu lecz także o bilans energetyczny całego budynku.
W tej sytuacji inwestycja w oszczędzanie i odzyskiwanie energii stały się aktualne. Dzięki pomiarom ustalono, że do 60 proc. zużywanego prądu pobierane jest w stanie spoczynku. Największy udział ma w tym tradycyjne oświetlenie kabiny. Poza tym „straty” powstają z powodu ciągłego oświetlenia nowoczesnych przycisków, wyświetlaczy czy strzałek wskazujących kierunek jazdy. Komputer umieszczony w sterowni windy również zużywa energię. Urządzenie sterujące utrzymywane jest w ciągłej gotowości, tak aby w razie potrzeby winda mogła natychmiast ruszyć.
Jest wiele możliwości pozostawienia windy w stanie czuwania. Poza godzinami szczytu kabina nie musi być w pełni oświetlona, szczególnie gdy stoi z zamkniętymi drzwiami. Dwie z trzech świetlówek mogą być wyłączone, podobnie drzwi kabiny. Winda nie musi być ciągle pod napięciem, a monitor może zostać wyłączony. W razie potrzeby użycia dźwigu, wszystkie „uśpione” funkcje można włączyć jedną komendą. Wprawdzie opóźni to start kabiny, ale nocą nie jest to aż tak ważne. Nie zawsze jednak możliwe jest wyłączenie danej funkcji (brak odpowiedniego okablowania), w takim przypadku pozostaje całkowite wyłączenie kabiny w maszynowni. Gdy winda pozostaje w
stanie czuwania, wyświetlacz zewnętrzny może zostać wyłączony.
Pojedyncze propozycje oszczędzania energii wydają się proste, ale w większości wind w Niemczech używane są jeszcze tradycyjne środki oświetlające. Bardzo często są to lampy sygnałowe 24V5W. Jedna taka lampa ciągle świecąca zużywa 43,8 KWh na rok. Przeciętna żywotność lampy sygnałowej to 5000 godzin, a więc na rok potrzeba ich dziewięć. Dwutlenek węgla (CO2) zużywany jest nie tylko na te 43,8 KWh, ale również na działanie ośmiu kolejnych lamp sygnałowych. Dodatkowo potrzebna jest jeszcze energia na dojazd konserwatora, który wymieni lampę w urządzeniu. Jeśli lampę sygnałową zastąpimy diodą oświetleniową, zużycie energii zmniejszy się. Pobór mocy w tym przypadku wynosi 0,5 W, a żywotność zwiększa się do 80-100 tys. godz. W ciągu dwóch lat oznacza to zużycie 17 lamp sygnałowych mniej. W przypadku wyświetlaczy, matryce diod oświetlających nie powinny zastąpić lamp, ponieważ matryca ze swoją elektroniczną sterownią wywołującą zużywa wyraźnie więcej energii niż lampa. Opłaca się za to całkowite wyłączanie systemu na noc.
Windą steruje komputer, który również może pracować w trybie „standby”. Gdy w obiekcie znajduje się kilka wind, nic nie stoi na przeszkodzie, aby jedną lub więcej wyłączać na noc - to czysta oszczędność energii. Jest jeszcze inny obszar marnotrawstwa energii. Stanowi go otwór dymowy w szybie windy. Winda pompuje do niego ciepłe powietrze z budynku. Fakt ten jest szczególnie kosztowny w biurowcach z klimatyzacją. Znaleziono już rozwiązanie tego problemu, a jest nim np. klapa dymowa.
Nie wszystkie przedstawione sposoby oszczędzania energii muszą być zastosowane w każdej windzie, ale zarządcy i administratorzy powinni o tym pomyśleć podczas następnej modernizacji dźwigów.
|